4 lipiec 1989. Lotnisko Bagicz pod Kołobrzegiem. Godzina 9:14. Start radzieckiego samolotu MIG-23. Chwilę po starcie silnik traci obroty. Przerażony pułkownik N. E. Skurdin, katapultuje się z samolotu w obawie o własne życie. Chwile potem silniki działają normalnie. A samolot bez pilota przelatuje przez NRD, RFN, Holandią ostatecznie rozbijając się w Belgii. W miasteczku Kortrijk zabijając przy zderzeniu z ziemią jedną osobą. Czarna skrzynka tej maszyny zanotowała informację, że w niespełna 30 sekundzie lotu przy wysokości 100 metrów i prędkości 400 kilometrów na godzinę pilot włączył dopalacz. Wówczas silniki zmniejszyły obroty (było to też po części spowodowane wodą morską, która przedostała się do silników), w tym momencie przerażony pilot wykatapultował się a silniki zwiększyły swoje obroty i poszybowały w niebo. Dzięki czujnikom systemu stabilizacji samolot wzniósł się na 12300 metrów i leciał już bez pilota na pokładzie prosto przed siebie. Po czym spokojnie miną obecne Niemcy, Holandią, i nad belgijskim miasteczkiem Kortrijk runął w dom i uśmiercił pod gruzami 18 letniego chłopaka. Niestety nieodpowiedzialna decyzja pilota spowodowała taki a nie inny wypadek-znów zawinił człowiek.